Dostał dziś przeniesienie do innych koszar. W innym mieście. Nie jakoś strasznie daleko, ale... nie będzie go w domu przez najbliższe dwa tygodnie. W kolejny weekend i tak byśmy się nie widzieli - Daria przyjeżdża, ale w ten najbliższy...
Zostaje jeszcze opcja B&B. I pewnie ta zwycięży.
A moje auto zostaje doprowadzane do porządku - pewnie jutro będzie do odbioru.
Po namyśle...
Tak, jestem nieco rozczarowana. Dużo rzeczy idzie nie po naszej myśli. Kolejne przeszkody, jakby ktoś bawił się naszym oczekiwaniem...
Z drugiej strony - podpierając się Alchemikiem znowu - Los wystawia nas na najtrudniejsze próby, przed tymi ważnymi wydarzeniami.
I - wygląda na to, że oboje nieźle to znosimy. I, zapewne, takie oczekiwanie ma też swoje zalety :PP
Przeszliśmy razem przez tyle różnych, trudnych sytuacji, że przejdziemy i przez kolejne :)
Tak miało być.
Mamuś :* Nie dajcie się, kiedyś musi być lepiej :)
OdpowiedzUsuńMurphy, ty sukinsynu!
OdpowiedzUsuńCo to jest "B&B"?
Bed & Breakfast - pensjonat, znaczy się :DD Do koszar na noc mnie chyba jednak, mimo ich całego luzu, nie wpuszczą... ;)))
OdpowiedzUsuńDzięki, Dziewczyny, za wsparcie...
A, no to mów po ludzku, że kolacja przy świecach ze śniadaniem :P.
OdpowiedzUsuńŻyczę miłego wyjazdu w takim razie :D.