Bridget wychowała szóstkę dzieci, i wychowała je kapitalnie, więc ma prawo pouczać innych w tej kwestii.
Pomyślałam sobie, że wywieszę tę płachtę i u mnie, na blogu, coby podzielić się tymi mądrościami...
Płachta ma tytuł: CHILDREN LEARN WHAT THEY LIVE.
If children live with criticism - they learn to condemn.
If children live with hostility - they learn to fight.
If children live with ridicule - they learn to be shy.
If children live with shame - they learn to feel guilty.
If children live with tolerance - they learn to be patient.
If children live with encouragement - they learn confidence.
If children live with praise - they learn to appreciate.
If children live with fairness - they learn justice.
If children live with security - they learn to have faith.
If children live with approval - they learn to like themselves.
If children live with acceptance and friendship - they learn to find love in the world.
Zaczęłam od oryginału, bo moje tłumaczenie może być nie do końca adekwatne. Np. fairness i justice to różne odcienie sprawiedliwości - przy czym fairness to bardziej kwestia traktowania innych - fair play, to be fair to someone, a justice - osąd między dobrem a złem.
DZIECI UCZĄ SIĘ TEGO, CZEGO DOŚWIADCZAJĄ.
Jeśli dzieci doświadczają krytycyzmu - uczą się potępiać.
Jeśli dzieci doświadczają wrogości - uczą się walczyć.
Jeśli dzieci doświadczają ośmieszania - uczą się być nieśmiałymi.
Jeśli dzieci doświadczają wstydu - uczą się czuć się winnymi.
Jeśli dzieci doświadczają tolerancji - uczą się być cierpliwymi.
Jeśli dzieci doświadczają zachęty - uczą się zaufania.
Jeśli dzieci doświadczają pochwał - uczą się doceniać, być wdzięcznym.
Jeśli dzieci doświadczają sprawiedliwego traktowania - uczą się być sprawiedliwe.
Jeśli dzieci doświadczają bezpieczeństwa - uczą się mieć wiarę.
Jeśli dzieci doświadczają aprobaty - uczą się lubić siebie.
Jeśli dzieci doświadczają akceptacji i przyjaźni - uczą się znajdować miłość w świecie, dookoła siebie.
Poszukajcie w sobie - czego nie dostaliście w dzieciństwie od swoich rodziców - czego sami nie potraficie dać swoim dzieciom, swoim partnerom, przyjaciołom, ludziom dokoła was...
I przestańcie winić się za błędy, które popełniacie w życiu.
To błędne koło - rodzice waszych rodziców też nie byli ideałami. Ani ich rodzice...
Nie ma ideałów.
Ale jeśli ma się świadomość, czego nam w sobie brakuje - możemy pracować nad tym, żeby to odbudować, odzyskać.
Powodzenia :))))
Mądre te prawdy o wychowaniu, gdybyż tylko rodzice starali się do nich stosować. Dzisiaj mijałam na ulicy ojca z siedmioletnim, co najwyżej, synem. I usłyszałam jak ojciec zwraca się do syna w te słowa " will you stop waving your FUCKING arms around ?" Oniemiałam. Że co ? I jak te dzieci się mają uczyć szacunku dla siebie i innych ?
OdpowiedzUsuńBeatko, bardzo mocno Cię ściskam i pozdrawiam :-)))
To byłam ja. Daisy Jarząbek :-)))))
Stokroć!!!!! xxx Tak się cieszę, że mnie tu odwiedzasz!
OdpowiedzUsuń"fucking arms" jeszcze nie są takie złe. Ale jak słyszysz mamuśkę, która do 4-5-latka, który jojczy, że chce mu się siusiu (a ona bardzo zajęta, z koleżankami gada) mówi: if you don't stop you're gonna need a fucking doctor, 'cause I'll kick the kidneys out'a'ya... to ci się nóż w kieszeni otwiera.
Natomiast moja Bridget jest Matką, jaką każdy chciałby mieć.
Beatko, nóż to mało. Zrobiłabym jej z dupy jesień średniowiecza i nasadziła bratków. Później się ludzie dziwią, skąd w nastolatkach tyle agresji, negatywnych emocji. No jak skąd ? Jak rodzice zamiast mózgu mają misie haribo i potrafią okazywać tylko takie uczucia jak powyżej, to co się dziwić ???
OdpowiedzUsuńZnalazłam Cię przez bloga Silene :-)
Krętą dróżką tu dolazłam i zostanę :-)
Czem chata bogata - chlebem i solą i whiskey... ;))) Siedź, jak Ci tu dobrze :DDD A ja się tylko cieszę xxx
OdpowiedzUsuńNo ja też :-))))
OdpowiedzUsuńTo teraz bedziemy u siebie bywać na fajfoklokach i tych innych :D
Na tych innych, to nie wiem... :D
OdpowiedzUsuńAle jak troszku kasy odłożę, to może bym na prom wsiadła i pojechała cię odwiedzić na sąsiedniej wyspie :PPP
O, i to jest dobra myśl :-)
OdpowiedzUsuńW końcu jesteśmy sąsiadkami :-)))
Niom :) A teraz bierę dwa gripexy i spadam do łóżka :(( Bo mnie też coś rozkłada...
OdpowiedzUsuńChyba sobie przyczepię taką płachtę na własnej lodówce. Przyda się jak zacznę się zapędzać ;)
OdpowiedzUsuńŚciskam Cię Beatko :*
O, i Święta się odezwała! :)))
OdpowiedzUsuńSuper :)
Zapędzać się zdarza każdemu, chyba... ;))
Buziale xxx