Dublina, na szczęście, nie dotyka, ale południe i zachód Irlandii są mocno pod wodą - dużo rzek w tym kraju, a przy ostatnich ulewach po prostu wystąpiły z brzegów. Poziom wody - 2,5 - 3 metry w niektórych miejscach.
I znów - chciał, nie chciał - myślałam o tym facecie w mundurze. Raz - ponieważ wojsko, jak zwykle w takich przypadkach - pomaga cywilom, a pamiętam, jak przy poprzedniej powodzi (akurat gadaliśmy na skype'ie) w środku nocy dostali rozkaz. A dwa - Enniscorthy jest regularnie w takich przypadkach zalewane przez River Slaney. Na szczęście dom Marka jest na wysoko, na wzgórzu.
Cieszę się, że Daria była dwa tygodnie temu - Galway jest pod wodą, drogi nieprzejezdne, ani autobusy, ani pociągi nie kursują.
Dziś dzień odpoczynku - słoneczko świeciło i cieplutko było.
A jutro znów ma lać.
Chyba dalej będę pisać :))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz