Wybiłam sobie Marka z głowy, więc... wrócił :DD
Jak mówi Coelho - mężczyzna musi odejść, żeby mógł wrócić...
Usłyszałam wczoraj kilka bardzo miłych rzeczy. Między innymi, że jestem i zawsze byłam jego przyjaciółką. Że nigdy do końca mi nie ufał (i miał rację), ale to tylko z tego powodu, że on ma ogólnie problem z zaufaniem do kobiet... Że uświadomił sobie, że przez cały czas, kiedy byliśmy razem, byłam dla niego wyłącznie dobra.
Ma rację. Nawet, jak czasem on zachowywał się w stosunku do mnie nie fair, ja... nie umiałam odpłacać mu tym samym. No dobrze... Martin i Mike. To pewnie nie było fair. Ale Mark cały czas upierał się, że nie jesteśmy parą, że to tylko seks. Więc ja czułam się... wolna. Czy - biorąc pod uwagę to, co do niego czuję/wtedy czułam - powinnam była czuć się wolna? Aaaaa... Fuck that!
Czego oczy nie widzą... On o tym nie wie. I nigdy się nie dowie. Więc tego nie było. Amen.
Słuchałam go wczoraj przez telefon, i się trzęsłam. Taki wewnętrzny dygot. Radość, niedowierzanie i... strach. Że gra na moich uczuciach, bo ma ochotę na seks. Zapytałam go o to. Zarzuciłam mu nawet. Potem zapytałam, czy to aby nie jest znów atak depresji, i uczucie samotności, i jak mu minie, to znów zostanę odstawiona... Zarzekał się, że nie. Że chce się ze mną spotykać. Że jest jeszcze kilka rzeczy, które chce mi powiedzieć twarzą w twarz. Brzmiało szczerze. Nigdy mnie nie okłamał.
Zobaczymy. Nie mogę doczekać się weekendu...
Obśmiałam się, kiedy mi powiedział, że jego rumuńscy sąsiedzi z Enniscorthy pytali go gdzie jest jego żona, Beata. Zawsze ich lubiłam... :DD Sporo czasu podobno zajęło mu wytłumaczenie im, że nie ma żony. "A dzieci?" A dzieci mają dwie różne matki, ale żadna z nich to nie Beata :)) Taaa...
Dziś rano zadzwonił znowu. Pogadać. Pośmiać się. Być w kontakcie.
Oby tak dalej...
Aha... A sms nie doszedł, bo Mark zmienił numer telefonu :P Bo ten pacan, mój były mąż wydzwaniał do niego non stop, głównie w godzinach nocnych...
Jako post scriptum... Właśnie sobie przypomniałam/uświadomiłam, że niedzielny telefon od Marka był dokładnie w drugą rocznicę naszego pierwszego spotkania. To przypadek, oczywiście :) Ale jakże miły :)))
OdpowiedzUsuń