On sam twierdzi, że nasza znajomość zmieniła go w jakiś sposób.
Zaczął myśleć o swoim życiu, o tym jak by chciał, żeby wyglądało, co jest ważne, a co mniej ważne, i czego za żadne skarby robić nie warto.
Czasem czuję się, jakbym rozmawiała z dzieckiem, tłumacząc mu różne rzeczy. I właśnie ta jego dziecięca niewinność w postrzeganiu świata, i jego poczciwość - to te rzeczy, które sprawiają, że zależy mi na tym, żeby pomóc mu zmienić jego życie.
Problem w tym, że nie jestem pewna, czy on robi to dla siebie, czy wydaje mu się, że robi to dla mnie. I - kolejne pytanie - czy gdyby można było cofnąć czas, on dalej chciałby tych zmian, czy wolałby nigdy mnie nie spotkać...
Sam główny bohater twierdzi, że spotkanie mnie to najlepsza rzecz, jaka przytrafiła mu się w życiu, i że - niezależnie od tego, jak sprawy potoczą się dalej, nie chciałby mnie stracić, jako przyjaciela.
A ja mam nadzieję, że on nigdy nie zacznie przeklinać tego momentu, kiedy się poznaliśmy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz