Najpierw zwalałam to na PMS-a, ale za długo, i jakoś... inaczej. Przemyślenia mnie różne gniotą, czasem ryczę, czasem mam napady niepokoju...
Chyba się powinnam cieszyć - dotychczas po wszystkich tego typu historiach coś się poprawiało we mnie i w moim życiu. Ale póki co wkurwia mnie tylko moja własna osoba, i na dodatek muszę cholernie uważać, żeby jakichś projekcji po przyjaciołach i znajomych nie uskuteczniać. O Marku nie wspominając.
A ten Gnojek Jeden Irlandzki to ma jakiś czujnik na to wbudowany - za każdym razem, jak mnie to dorywa, to on się chowa przede mną do nory, i mnie unika.
I ma rację, bo w przeciwnym razie pewnie bym się na nim emocjonalnie wieszała i podwoziła. A tak, mogę sobie spokojnie własne emocje przerobić.
Tym razem i tak jest nieźle - zachowuje przyzwoite "minimum kontaktowe" :P
Chociaż rozmowy z przyjaciółmi i życzliwymi ludźmi pomagają :) Jak im tłumaczę, co mi jest, to sobie sama uświadamiam, gdzie leży problem. I git.
Może po urodzinach mi przejdzie :P
Drzazga: Jak patrze na kalendarz i na wskazania termometru (nawet nie na zewnatrz, w pokoju) to tez mam dola z tendencja do wkurwu:/
OdpowiedzUsuńMam nadzieje, ze wkurw przewazy, a jego impet zdolam jakos tworczo ukierunkowac:)
A tak miedzy nami, depresyjnymi;) babami - to chyba fajniej jednak, jak mozna w takim stanie liczyc na zrozumienie i wsparcie faceta. No, tak mi sie przynajmniej wydaje, bo sama tego nigdy od zadnego bylego nie doswiadczylam. Przed jednym sama sie chowalam i ograniczalam kontakt dopoki ten stan nizowy nie przeszedl (bo nic innego nie wchodzilo w gre), drugi na proby pozalenia sie na swiat wylalbym mi wiadro zimnej wody na leb, trzeci... trzeciemu to w chwiejnosci emocjonalnej i atakach histerii nie dorownalaby emo 13-latka wyjatkowo burzliwie przechodzaca okres dojrzewania:D, oj, dawal mi do pieca, ze hej.
Ale wiem (bo widzialam na wlasne oczy i slyszalam na wlasne uszy), ze istnieja faceci, ktorzy nie dosc, ze wykazuja pelne zrozumienie dla damskich smuteczkow_bez_konkretnego_powodu, to jeszcze maja przedziwna zdolnosc ich kojenia...
Ps. wampirella doszla?
Wampirella doszła i jest cudna :DD
OdpowiedzUsuńWiesz co, z tym kojeniem, to jest tak, że... naprawdę jest potrzebne, w momentach krytycznych, li tylko. Wszystko, co jest powyżej progu depresji - jest do przerobienia samemu :))
W momencie kiedy miałam doły na pograniczu prób samobójczych - zawsze mogłam na tego faceta liczyć. Dlatego mówię, że ma jakiś czujnik wbudowany na moje lżejsze rozstroje emocjonalne :DD
A z pogodą, Wampirella, przesadzasz :)) Sprawdź w necie zdjęcia z Polski, to ci się humor poprawi (albo nie) - u nas od dwóch miesięcy prawie deszczu nie było...
OdpowiedzUsuńRośliny w ogródku mi schną!!!