środa, 3 marca 2010

Oooops, I did it again...

Ile razy można wracać do tego samego faceta...???
...
...
...
Do skutku :DDD
Tak, znów spotykam się z Markiem.
Złożyło się na to parę rzeczy (uwaga, będę się usprawiedliwiać...).
Eamonn wykręcił numer, którego mu nie przepuszczę. Nie - nic związanego z inną kobietą, czy alkoholem. Ale sprawa jest dużego kalibru. A najgorsze jest to, że nie widzi zła w tym, co miał zamiar zrobić... I chyba tego właśnie nie jestem w stanie mu wybaczyć.
Poza tym (głównie) - niezależnie od tego, co bym sobie próbowała wmówić - Mark to jest TEN facet. I kropka.
Przywiozłam mu z Teneryfy bumerang.
Symboliczny.
Niezależnie od tego, które z nas próbuje wyrzucić to drugie ze swojego życia, to i tak wracamy do siebie ze zdwojoną siłą.

2 komentarze:

  1. A wiesz, że nawet mnie to specjalnie nie zaskoczyło... Życzę, żeby Wam to wyszło na dobre :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Już się nauczyłam, że nie mogę mówić zbyt pozytywnie o swoich związkach, bo jak zaczynam, to wszystko się pieprzy... Więc nie powiem nic :))))
    Dzięki, Sem xxx

    OdpowiedzUsuń